wtorek, 26 marca 2013

Na skróty / Blue Hawaii - Untogether

Jeśli lubicie Grimes to z pewnością zacieszycie do Blue Hawaii - jej ziomków z kanadyjskiej Arbutus Records. Ten nieznany szerzej duet (Raphaelle Standell-Preston i Alexander Cowan) wydając swój drugi w dorobku album Untogether niczym królik wyciągnięty z kapelusza sprawili niespodziewaną gratkę dla fanów elektroniki. 
Zbierający zewsząd pozytywne recenzje duet minimalistycznymi środkami tworzy z tej skromnej płyty pełne estetycznych uniesień przeżycie.
Stylowa elektronika o nienachalnym tanecznym potencjale Cowana świetnie uzupełniona głosem Preston tworzy urokliwą odmianę dream popu. Dziewczęca niewinność momentami kojarzy się ze wspomnianą wyżej Grimes. Jednak w przeciwieństwie do kanadyjskiej koleżanki mniej tutaj zadziorności i przebojowości. Więcej natomiast skupienia i kontemplacji.
Wokal wsparty cyfrową edycją tworzy przyjemną polifonię, a plumkająca elektronika otwiera dla niej nastrojową przestrzeń.
Momentami kompozycje osiągają dość intensywny poziom oniryzmu i "słodkości", udaje się jednak uniknąć pretensjonalności i sztampy, a dystans między dobrym smakiem a kiczem nie zostaje naruszony.
Na Untogether widoczne jest skupienie nad detalem, a Preston i Cowan utrzymują kompozytorską dyscyplinę nawzajem kontrolując swe popędy twórcze. Taki rezultat pracy nad albumem jest zapewne spowodowany sposobem nagrania albumu, którego reguły doskonale oddaje tytuł albumu Untogether. Zarówno bowiem partie wokalne Preston, jak i elektroniczne tła oraz faktury rytmiczne Cowana zostały nagrane przez każdego z nich osobno, bez udziału partnera.

Eteryczna atmosfera jaką na Untogether uwodzi Blue Hawaii na pewno zyska sobie przychylność fanów muzyki z innej chłodnej krainy - Islandi, bo podobnie jak produkcje z wyspy niesie ze sobą sporą dawkę melancholii ukrytej pod zimną i twardą powierzchnią.

BLUE HAWAII - Untogether
Arbutus Records - 2013

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza