wtorek, 10 września 2013

Połącz kropki / Wojciech Bąkowski - Kształt

Dawno, dawno temu niejaka Natalia Kukulska wyśpiewywała frazę "im więcej Ciebie tym mniej" pogrążając w pustej tęsknocie (bezmyślnej tępocie) milionową rzeszę przymusowych słuchaczy ogólnopolskich popularnych stacji radiowych. Dziś prawdziwym marazmem codziennych czynności i przeciętności życia w mieście emanuje Wojciech Bąkowski (Kot, Niwea), którego twórczość jest całkowitą antytezą słów śpiewanych przez Kukulską. Mianowicie okazuje się, że im mniej ekspresji w (i tak bardzo ascetycznej) twórczości Bąkowskiego tym więcej niesie ona treści.

Artysta, muzyk, performer, poeta, filmowiec, wokalista i aktor swojej roli Wojciech Bąkowski posiadł niezwykły talent do konstruowania swoich wypowiedzi przy pomocy kilku znaków, gestów, słów i dźwięków. Metoda tworzenia Bąkowskiego polega na, redukowaniu ekspresji do lapidarnych komunikatów posiadających moc trafiana w konkret. Konkret obserwacji socjologicznych, kulturowych, emocjonalnych, kryjących się w szarudze zwykłego życia, pozbawionego świąt i atrakcji. Zamknięty w ograniczonej przestrzeni osiedla, klatki schodowej, pustego pokoju, gdzieś pomiędzy zsypem a windą w monotonii lamperii i świątyni z betonu Bąkowski jak mantry recytuje swe ascetyczne litania. To taki Nikifor słowa, lecz w pełni świadomy swojego talentu. Na jego najnowszym solowym wydawnictwie "Kształt" wydanym przez prestiżową wytwórnię Bocian Records ekspresja Bąkowskiego jest jeszcze bardziej zredukowana niż w nagraniach Niwei czy Kota. Przypomina ona dziecięcą zabawę połącz kropki, w której kropki, to pojedyncze słowa deklamowane przez autora, linia która łączy punkty to przemilczana metafora zawieszona ulotnie pomiędzy słowami, zaś pełny kontur, (figura, kształt), to treść wypowiedzi. W swojej oszczędności słowa, Bąkowski podąża nawet o krok dalej odrealniając powtarzane jak mantra słowa od ich prawdziwego znaczenia, nadając im dadaistyczny charakter ("odlampy" "dolampy")
Materia muzyczna "Kształtu" jest równie uboga co słowa. Rzężący syntezator, brzdąknięcie gitary, basowy akord, toporna stopa na raz, plus werbel. Zapętlone w kilkuminutowe podkłady domykają obrazu dźwiękowej biedoty, przywodząc momentami na myśl zimnofalowe brzmienie. Toporność produkcji podkreślona jest momentami poprzez archaiczne rozbicie instrumentów na kanały, jak z czasów monofonicznej rejestracji.
Jednak z całej tej ascetycznej konstrukcji po raz kolejny przemawia obraz świadomości muzycznej, oraz charyzmy poetyckiej i wokalnej Bąkowskiego, której kulminację otrzymujemy w dwóch ostatnich najbardziej ekspresyjnych utworach płyty. "Święty Wojciech" jest adekwatnym zwieńczeniem i podsumowaniem tej płyty, transowy, narastający, kipiący podskórną żywotnością. Zaś "Wstrząs Poręczy" fantastycznym suplementem, ukazujący szersze spektrum wyobraźni muzycznej Bąkowskiego lokującej się gdzieś pomiędzy kraut-rockiem, a quasi jazzem.

Całość wydawnictwa idealnie dopełnia wydanie płyty pozbawione jakichkolwiek form graficzno dekoracyjnych. Czarno-biała, okładka, brzydkie zdjęcie i uboga czcionka (Arial?). A w wewnątrz srebrny krążek podpisany jedynie wykonawcą i tytułem płyty. Wygląda to wręcz na domową produkcję skserowaną i wypaloną w komputerze na cdr z kiosku. Kolekcjonerzy nie będą wniebowzięci tym wydaniem, choć jest w pełni adekwatne do zawartości płyty.

propos ascetycznej okładki można porównać spójność artystycznej wizji Bąkowskiego z Kanye West'em i to jak się ma jeszcze bardziej oszczędne wydanie albumu Yeezus do jego bombastycznej i megalomańskiej zawartości.)


WOJCIECH BĄKOWSKI - Kształt
2013 Bocian Records

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza