piątek, 9 czerwca 2017

Ducha nie gaście / Iron Noir „YOU and ME, ME and YOU”

Okładka nowej epki Iron Noir jest równie absurdalna co historia spotkania Elvisa z Nixonem. A co ma wspólnego z muzyką duetu Kucharczyk - Dziedzic? Pojęcia nie mam, i zupełnie mi to nie przeszkadza w słuchaniu „YOU and ME, ME and YOU”.

Wcześniejsze nagrania duetu, podobnie zresztą jak alternatywne kooperacje członków zespołu to nieodłączny prymat rytmu, oraz ciężkiego masywnego brzmienia. Wtłoczone w klubowe, mechaniczne repetycje od zawsze były nośnikiem silnych emocji, temperamentu i buntowniczej zadziorności autorów. Nowy materiał, na który przyszło czekać dwa lata ujmuje nieco ciężaru z muzyki Iron Noir, jednak pewne rzeczy pozostawia nienaruszone.

Rytmiczna obsesja, która rządzi muzyką duetu wciąż eksploatowana jest z podobną intensywnością, co nie powinno dziwić, wszak Wojtek Kucharczyk jest przede wszystkim perkusistą; choć powinienem raczej napisać, że bębniarzem, ... z kraju Mołr. Widzieć go w trakcie występów na żywo, kiedy zatraca się w amoku transowych kawalkad, to jak oglądać Hendrixa masakrującego swoją gitarę. Na „YOU and ME, ME and YOU” partie rytmiczne wysunięte na pierwszy plan znów imponują swoim temperamentem, jak również obszerną  paletą perkusyjnych barw, które Kucharczyk nieustannie podmienia. Jak już wspomniałem z brzmienia Iron Noir autorzy odjęli nieco ciężaru, przez co i uderzenia wydają się lżejsze, momentami nawet melodyjne jak w kompozycji o znamiennym tytule „Power of pałeczki”. Nie ma już mowy o sążnistych tąpnięciach „zatykających głośniki” i transowej monotonii. Zostajemy natomiast wrzuceni w sam środek kumulacji napędzanej tanecznym groove'm i gniewną kontestacją.

Na prowadzoną zdecydowanym rytmem narrację nawlekane są glitchowe tekstury, będące wygasającym echem pamiętnych nawałnic hałaśliwego szaleństwa i twórczego nieokiełznania z płyty „Strange Gods” John'ego Lake'a, czyli Łukasza Dziedzica. Tym razem tekstury są oszczędniejsze i rozrzedzone, adaptując się do równie odchudzonej rytmiki. W tłach majaczą widmowe zewy, spod nich wystają szorstkie pomruki; dźwięki frenetyczne i uwierające, których intensywność pozostawia jednak miejsce na oddech. Doświadczenie pozwala duetowi doskonale panować nad dramaturgią nagrania. Wystarczy chwila aby muzyka Iron Noir osiągnęła pełen rozmach ukazując kły i pazury. Tyle samo wystarczy, aby stonować nastrój eksponując pod warstwą gniewu delikatną materię.

„Muzyka rezygnacji” („Music of Resignación”), „muzyka odmowy” („Music of Refusál”), krzyczą tytuły kompozycji. Tymczasem jeśli posłuchamy „YOU and ME, ME and YOU” dojdziemy do wniosku, że Kucharczyk i Dziedzic nie tracą ducha i nie składają broni. Ich wyrazista muzyka wciąż ma moc, a przy okazji okazuje się być terapeutycznym katalizatorem niezbędnym do skanalizowania nadmiaru „wkurwu”.

 
IRON NOIR „YOU and ME, ME and YOU”
2017, NIE WYDAJE TEGO NIKT RECORDS / distributed by mik musik.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza