niedziela, 17 stycznia 2016

Jedzcie jarzyny! / Bartek Kujawski "A kto słaby, niech jada jarzyny"

Ależ strzał! Pierwsza na blogu recenzja tegorocznego wydawnictwa, a już mocny kandydat na płytę roku 2016!

Muzyki Bartka Kujawskiego nie sposób zaszufladkować. Od momentu oficjalnego debiutu jako 8rolek ("Ptak mechaniczny" 2001) nagrania łódzkiego producenta są naznaczone jedynym w swoim rodzaju autorskim sznytem i sprawnie umykają wszelkim stylistycznym klasyfikacjom. Warsztatowo, to bardzo indywidualnie postrzegana elektronika, celebrująca wszelkiego rodzaju dźwiękowe skazy i ubytki. Abstrakcyjna narracja, wespół z glitchową estetyką, to ledwie część tego co stanowi o unikalnym języku łodzianina. W równie istotnym stopniu wpływ na muzykę Kujawskiego ma jego mentalne podejście do tworzenia, naznaczone ogromnym dystansem i osobliwym humorem, które umożliwiają mu nieskrępowaną wolność artystyczną i brak ograniczeń przed realizacją najbardziej wizjonerskich dźwiękowych pomysłów.

Od 15 lat, Kujawski pozostaje wierny swojemu twórczemu etosowi, nie wykazując przy tym nadmiernego zainteresowania dotarciem do szerszego grona słuchaczy. Ale los bywa przewrotny, nawet w takich sytuacjach. Najnowszy materiał "A kto słaby niech jada jarzyny" wydany dla Mik.Musik.!. pomimo faktu, że nadal pozostaje bezkompromisowym zapisem muzycznej wizji łodzianina, ma szanse wpisać się w szerszy kontekst, jakże aktualnej postklubowej estetyki, której kręg zataczają święcący obecnie tryumfy artyści tacy jak Oneothrix Point Never, Holly Herndon, Arca, a jeszcze chwilę temu Jam City. Ujmując rzecz skrótowo; nowe nagrania Bartka dość wyraźnie korespondują z muzyką wyżej przywołanych twórców, którzy w swoich śmiałych i efektownych, (choć momentami przegadanych i hałaśliwych) eksperymentach na polu muzyki elektronicznej, sięgają po elementy kultury masowej, aby nadać im zupełnie nowy kontekst. Punktem wyjścia dla postklubowej estetyki jest kultura klubowa, a efektem twórczej interpretacji, jej futurystyczna, zdehumanizowana, wizja pozbawiona elementu użytkowego - taneczności. Kujawski podąża tym tropem w sposób równie błyskotliwy i świeży co wymienieni twórcy. Jednak w przypadku rodzimego producenta, eksperyment nabiera dodatkowo ożywczej lekkości, głównie za sprawą zdrowego dystansu i poczucia humoru jego twórcy. Taka mieszanka konceptualnego podejścia i anarchii bliska jest z kolei twórczości amerykańskiego duetu Matmos, i w ich muzyce również upatrywałbym wpływów jakie echem odbijają się na "A kto słaby niech jada jarzyny".

Cała zjawiskowość płyty Kujawskiego opiera się na opozycjach i ich często groteskowym, a z pewnością szalenie intrygującym zestawianiu. Na nowym materiale szranki toczą ze sobą motywy eksperymentalne z klubowymi, a co za tym idzie ciche z głośnymi, abstrakcyjne, z przebojowymi, atmosferyczne z podniosłymi. Fundamentem jest eksperymentalna w brzmieniu i narracji elektronika zbudowana na glitchach, szumach, odgłosach. Na niej wykwitają wątki klubowe (dropy, uderzenia, hałaśliwe kulminacje, rave'owe riffy wyszarpane wprost z eurodance'owego kotła) o soczystym, nasyconym brzmieniu (często o metalicznym, industrialnym kolorycie) przeznaczone wprost na mocne basowe soundsystemy. W samej warstwie melodycznej można natknąć się z kolei na bujne syntezatorowe melodie niczym z horrorów Johna Carpentera ("Kapar ciernisty", "Fasola wielokwiatowa", "Burak ćwikłowy"), które niezauważalnie przeobrażają się w gromką i pełną rozmachu dyskotekową kulminację ("Pieprznik Jadalny","Koper Ogrodowy", "Kozibród porolistny"). Wszystkie te motywy zestawione ze sobą w dużej dynamice tworzą błyskotliwy muzyczny kalejdoskop, zaskakujący co rusz zmianami tematu, brzmienia, nastroju.

Prowadząc quasiklubową narrację Kujawskiemu często udaje się unikać symetrii typowej dla tanecznych estetyk, opartej na regularności pętli i uderzeń. Tym samym ujmuje on w nawias zasady "dyskotekowej" geometrii. Wyekstrahowane zaś z muzyki klubowej motywy (zarówno brzmieniowe, jak i dramaturgiczne), oderwane od swojego kontekstu i wyeksponowane w kompozycjach niczym obiekty galeryjne, brzmią monumentalnie i emanują niezwykłą wręcz świeżością.

Przenoszenie form popularnych na warsztat eksperymentu to strategia, która może się sprawdzić, (jak w przypadku Kujawskiego) potraktowana bez konceptualnej nabożności. "A kto słaby niech jada jarzyny" to przyjemna odskocznia od konwencjonalnego myślenia o muzyce klubowej. Płyta wizjonerska, oryginalna i świetnie brzmiąca. Mam nadzieję, że kanały dystrybucyjne Mik.Musik.!. nie zawiodą i płyta ta odbije się szerszym, niż tylko lokalnym echem. Już dawno bowiem, żadna rodzima jarzyna nie smakowała aż tak świeżo.

BARTEK KUJAWSKI - "A kto słaby niech jada jarzyny"
2016, Mik.Musik.!. / AltaNova Press


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz