poniedziałek, 22 grudnia 2014

Metalic jazz / Lotto "Ask the dust"

Wyobrażacie sobie improwizację pozbawioną ognistych kulminacji, rozgorączkowanych, przekrzykujących się instrumentów, czy wijących się w spazmach instrumentalistów? A jednak to możliwe, jeśli stanie się ona orężem muzyków, którzy swą twórczość opierają na chłodnej ekspresji, matematycznej dyscyplinie, idącej w parze z biegłością techniczną i intelektualnym zacięciem. Takimi walorami mogą pochwalić się członkowie formacji Lotto, która właśnie zadebiutowała płytą "Ask the dust" wydaną w barwach Lado ABC.

Lotto tworzy trójka uznanych na krajowej scenie instrumentalistów: Łukasz Rychlicki, Mike Majkowski i Paweł Szpura. Improwizacja to dla nich chleb powszedni, z namiętnością praktykowany w licznych jazzowych i około-jazzowych składach i projektach. Jednak skłonność do eksperymentowania i poszerzania pól dźwiękowej wypowiedzi, stawia ich często, w owych pobocznych projektach, jako kontrapunkt wynoszący kompozycje poza jazzowy idiom. Tyczy się to zwłaszcza Majkowskiego (bas) i Rychlickiego (gitara), którzy w unikalny sposób wykorzystują swoje instrumenty wydobywając z nich niekonwencjonalne palety odgłosów i hałasów.

"Ask the dust" to album, na którym mimo improwizowanej formuły, rządzi dyscyplina i logika, która prowadzi, oraz reguluje dialogi instrumentów, wyważa proporcje między nimi i studzi zapał do solowych popisów na rzecz kolektywnego grania. Momentami wręcz trudno uwierzyć, że nagrany materiał jest zrealizowany pod wpływem nagłego twórczego uniesienia trójki artystów. Rychlicki, Majkowski i Szpura grają tak jakby mieli dokładnie zaplanowany scenariusz i ze skupieniem go realizowali. W ich przypadku szał twórczy objawia się niesłychaną wrażliwością na wzajemne artykulacje, dopasowaniem brzmieniowym, świetną komunikacją i oglądem sytuacji. Pomimo, że pozwalają sobie na zaznaczenie swej indywidualności w partiach solówek, to i tak kładą nacisk na rozwijanie fabuły, za którą podąża słuchacz. Dyscyplina ta owocuje świetną dynamiką kompozycji, w których próżno szukać utraconych wątków, dźwiękowych  mielizn, czy trafiania w ślepe zaułki narracji.

Muzycy Lotto wydobywają ze swych instrumentów chłodne, oschłe, drapieżne brzmienia, które w innej aranżacji mogłyby sprawdzić się w industrialnych estetykach. Siłą rzeczy najgłośniejszą i najbardziej wyrazistą jest sonorystyczna gitara Rychlickiego, krzesająca kawalkady sprzężeń i przesterów, które momentami przykrywają obecność pozostałych instrumentów. Dynamikę dyktuje perkusja, raz wyciszona i szumiąca innym razem ożywiająca narracje zdecydowanym gestem. Najtrudniej spośród trójki muzyków ma niewątpliwie Majkowski, aby przebić się ponad głośniejsze instrumenty kolegów, jednak zdecydowanie więcej ma on do powiedzenia w wyciszonych fragmentach płyty, gdzie wybrzmiewa dronowymi, metalicznymi pomrukami i delirycznymi wibracjami.

Gdy z gęstej perkusyjnej ornamentacji rozlega się wiodąca melodia, muzyka tria wywołuje natychmiastową nostalgię za chicagowskim post-rockiem końcówki XX wieku. Powłóczyste tempa, kontemplacyjne melodie, lakoniczne szepty perkusji, i akcentujący, przybrudzony bas sprawiają że muzyka lewituje z wdziękiem sentymentalnej americany, która mogłaby znaleźć się wśród nagrań Gastr Del Sol, czy Town And Country. Doskonałym przykładem może być "Divider" gdzie lapidarny pomruk gitary rozlewa się w pogłosie, perkusja leniwie akcentuje takt, zaś pociągnięcie smykiem po strunach przywołuje klimat amerykańskiej wsi.

"Ask the dust" jest płytą, którą niełatwo oswoić. Odstręcza swoją metaliczną strukturą i oziębłością.
To duszna materia, zakurzona i mętna, która pomimo ciężaru potrafi być jednak eteryczna i hipnotyzująca. Każdy kolejny odsłuch pozwala czerpać co raz więcej satysfakcji z dźwiękowej lektury i odnajdywać w tej muzyce co raz więcej niuansów, które stanową niewątpliwe bogactwo tej płyty.


Lotto - "Ask the dust"
2014, Lado ABC


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza