piątek, 26 maja 2017

Muzyka drgań / Mike Majkowski „Days and Other Days”

W przeciwieństwie do opisywanej wczoraj muzyki Łukasza Kacperczyka, Mike Majkowski chętnie operuje dłużyznami, a jego autorską muzykę już dawno zdominował minimalizm i asceza.

Cztery statyczne kompozycje wydane na płycie winylowej w znakomitym wydawnictwie z Austin – Astral Spirits – oparte zostały na przepastnych, rozwibrowanych dronach. To kolejna odsłona twórczego redukcjonizmu Majkowskiego, tym razem bez wątpienia w najmroczniejszym wydaniu. Elektroakustyczne preparacje przybierają kształt ambientowych nokturnów, przepajających słuchacza niepokojem i grozą. Ich twórca z tym repertuarem spokojnie mógłby znaleźć nowe audytorium wśród publiczności Wrocław Industrial Festiwal.

Introwertyczne suity na „Days and other days” zostały nagrane przy użyciu zaskakującej liczby instrumentów. W opisie materiału znajdziemy kontrabas, perkusję, pianino, wibrafon, analogowy syntezator. Dodatkowo obecne są nagrania terenowe, najczęściej w postaci szumów, gwarów i pomruków natury. I choć to typowy zestaw, jakim posługuje się w solowych nagraniach artysta, to żadnego z instrumentów nie będziemy w stanie tutaj rozpoznać. Ich barwy zostały bowiem podane daleko idącej modyfikacji. Z źródłowych dźwięków pozostaje tylko rezonujące wybrzmienie, które najbardziej interesuje Majkowskiego. To właśnie te długie, anonimowe i rozedrgane pogłosy dyktują narrację utworów.

„Days and other days” kryje w sobie wiele tajemnic. Dopiero wielokrotne przesłuchanie pozwala dostrzec bogactwo faktur, skrytych pogłosów, sonorystycznych szeptów. szemrzących w zakamarkach kompozycji odgłosów, które być może są niekiedy subiektywną projekcją słuchacza; dźwiękowym mirażem powstałym ze współbrzmienia barw i widm roztaczanych przez rezonujące instrumenty. Lektura tego materiału sprawia, że możemy poczuć się jak widzowie dobrego dreszczowca, w którym groza (zło) są niewidzialne, ale mimo to czujemy ich obecność unoszącą się w powietrzu. Kulminacją tego posępnego nastroju, który z taką pieczołowitością aranżuje Majkowski jest „Matter” – długa, kompozycja magnetyzująca mrokiem i melancholią. Rozpoczyna się od pomruków i zapętlonych rezonansów, zakomponowanych w różnych natężeniach głośności. W środku, na chwilę pojawia się nawet instrumentalny motyw z kompozycji „A Shadow Of Silver Dipped In Gold” pochodzącej z albumu „Why Is There Something Instead Of Nothing?” (Bocian Rec. 2014). Suita rozwija się niegwałtownie, wzmagając uwagę i nabożną atmosferę. Wzrastające napięcie rozładowuje końcówka, w której na pierwszy plan dochodzą głośne dronowe plamy, transowy rytm wzbudzany grzechotką, oraz niski basowy bęben.

Nie znam drugiego artysty, który z taką gorliwością potrafi kontemplować pojedynczy dźwięk. Majkowski wsłuchuje się w niego głęboko, medytuje nad nim, śledząc jego wybrzmiewanie i badając jego fizyczną naturę. Dźwięk staje się w jego muzyce relikwią adorowaną z pasją i nabożnością. Gest ten wydaje się tym bardziej donośny, kiedy uprzytomnimy sobie, że mamy do czynienia z multiinstrumentalistą i improwizatorem. Radykalnie redukując swą artykulację Majkowski kieruje uwagę słuchacza na muzyczny rdzeń; dźwięk podstawowy, odnajdując w nim szerokie pole dla artystycznej ekspresji. Jego muzyka staje się tym samym cichym aktem oporu przed naporem bodźców, jakie towarzyszą współczesnej kulturze i codziennemu życiu.


MIKE MAJKOWSKI „Days and other days”
2017,  Astral Spirits

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza