poniedziałek, 20 marca 2017

Future is now / Jakub Lemiszewski „Nielegal”

Przy pierwszym przesłuchaniu opadła mi szczęka. Przy drugim, euforyczny dreszcz wstrząsną moim ciałem. Każde kolejne, utwierdza mnie w przekonaniu, że niczego lepszego w tym roku jeszcze nie słyszałem.

W 2016 palmę pierwszeństwa na polu progresywnej elektroniki, dzielnie dzierżył Bartek Kujawski, w tym roku będzie to zadaniem Jakuba Lemiszewskiego, dzięki któremu rodzima scena stała się właśnie bogatsza o materiał niespotykanie wręcz świeży i absolutnie oryginalny na poziomie, (nie mam wątpliwości) światowym. „Nielegal” to nagranie które bezceremonialnym kopniakiem wywarza drzwi z napisem standardy, kanony, konwencje, aby z hukiem dobijać się do następnych, tym razem z napisem „muzyka przyszłości”. Tak ją bowiem sobie wyobrażam, jako naładowaną bodźcami, utkaną z zapętlonych sekwencji, utrzymaną w bezustannym delirycznym drżeniu, odcinająca się gwałtownym gestem od przeszłości i retromanii. Muzykę, która wreszcie przestanie być autocytatem. Footwork / juke jest nadzieją, że nowe w muzyce, wciąż jest możliwe, a interpretacja Lemiszewskiego, sięgająca jeszcze dalej niż ramy tego gatunku, tezę tę śmiało potwierdza.

Już w ubiegłym roku muzyk zawiesił wysoko poprzeczkę wydawnictwem „Daaamn” (Polish Juke) prezentując autorską wersję chicagowskiego footwork'u, osadzonego na brutalnym brzmieniu, szybkim tempie i euforycznej narracji. Tegoroczny materiał wydany w formie cyfrowej, w labelu Magia, sięga po wszystkie te wątki jeszcze intensywniej.

„Nielegal” to rytmiczna orgia, oparta na kanwie ultra dynamicznych polirytmii: połamanych bitów, footworkowych repetycji, o niespotykanej, jak na tak osobliwą estetykę, przebojowości. Lemiszewski operuje krótkimi, kanciastymi dźwiękami i całą artylerią cyfrowych hi-hatów, snare'ów, clap'ów i klików, z których kreuje futurystyczne kompozycje. Frenetyczny rytm, szybkie tempo, a także momentami szalone wątki melodyczne („PNTNFTWRK”) wiążą się w w abstrakcyjne dźwiękowe diagramy, gęsto oplatające zmysły słuchacza. Natłok wydarzeń przypiera do ściany, generując poczucie niepokoju i osaczenia. Osobliwość brzmieniowa tego wydawnictwa opiera się na kontraście dźwiękowym między przesterowanymi basami, a wyostrzonymi, hiperrealistycznymi perkusjonaliami. Produkcję charakteryzuje dość wąska rozpiętość tonalna, obejmująca częstotliwości wysokie i bardzo wysokie, zestawione z brudnym, dudniącym basem, którym autor przetestuje możliwości waszych głośników. Brzmieniowy brud, jest zresztą ważnym odniesieniem w garażowej twórczości Lemiszewskiego, obecnym zarówno w produkcjach elektronicznych, jak i w projektach gitarowych (Sierść, Złota Jesień).  Akustyka „Nielegalu” staje się zjawiskiem fizycznie namacalnym, zwłaszcza przy bardzo głośnym (polecam) odsłuchiwaniu. Przy takim spiętrzeniu abstrakcyjnych bodźców i przy nieopadającej nawet na chwili dramaturgi, mózg zaczyna produkować strumienie serotoniny, a ciałem wstrząsają konwulsje.

Przeszczepiona na rodzimy grunt chicagowska estetyka ukazała w rękach Lemiszewskiego swój nieprawdopodobny potencjał. Nieco ponad trzydzieści minut to wystarczająco, aby producent przesunął granice stylistyczne gatunku w stronę abstrakcji, a przy okazji rzucił słuchaczy na deski, intensywnością wydarzeń, rozmachem rytmicznym, oraz bezwstydną charyzmą i twórczym polotem. Emocje jakie wywołuje obcowanie z „Nielegalem” są równie intensywne i nabuzowane energią co solówki najbardziej rzeźnickiego free improv, noisowe kulminacje i garażowy punk razem wzięte. Ukoronowaniem tego jest masywny utwór „COCOLA II”, w którym skondensowana struktura rytmiczna przeradza się w kompozycję, o hymnicznym wręcz rozmachu.

To co zrobił Lemiszewski jest absolutnie genialne! Na dobrą sprawę, nie musiałbym już niczego więcej w tym roku słuchać. „Nielegal” wywołał we mnie dawno już nie odczuwaną, autentyczną euforię płynącą z obcowania z dźwiękiem zarówno na poziomie intelektualnym, jak i fizycznym. Dzięki!


JAKUB LEMISZEWSKI „Nielegal”
2017, Magia


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza