środa, 24 września 2014

Kuchenne rewolucje / Sutari - "Wiano"

Wieki kulturowych uwarunkowań wskazywały miejsce kobiety jako strażniczki domowego ogniska, żony, matki, gospodyni. Do jej obowiązków przypisane zostały zajęcia związane z wychowywaniem dzieci, dbaniem o gospodarstwo i przygotowaniem posiłków. Dlatego też, pod nawałem czasu i utrwalaniem się ról społecznych kuchnia na stałe utożsamiona została z kobietą, stając się jej "królestwem"; żmudnym obowiązkiem i przeznaczeniem. Co się stanie jeśli z owego miejsca zdeterminowanego przez kulturę jako miejsce kobiety w świecie, uczynić świątynię sztuki i kuźnię awangardowych pomysłów? Dokonały tego dziewczyny z tria Sutari przygotowując właśnie w kuchni swoją debiutancką płytę "Wiano", która znakomicie wpisuje się w obchody roku Oskara Kolberga.

Sutari tworzą trzy artystki (Basia Songin, Kasia Kapela, Zosia Barańska) związane z Ośrodkiem Praktyk Teatralnych w Gardzienicach. Zadebiutowały na Festiwalu Folkowym Polskiego Radia „Nowa Tradycja" w 2012, zjednując sobie debiutanckim występem zachwyt jury i publiczności. Nazwa Sutari nawiązuje do litewskiego słowa sutarti (co znaczy zgadzać się, dostrajać) i jest zainspirowana tamtejszą tradycją śpiewów polifonicznych Sutartines, wpisanych na listę światowego dziedzictwa Unesco. W ten nieznany szerzej na polskich ziemiach sposób śpiewanej ekspresji, trio zaadaptowało melodie i teksty rodzimego, ludowego pochodzenia. Oberki, kujawiaki, tańce chodzone i weselne, z Kujaw, Łowicza, Lubelszczyzny, Radomszczyzny, czy z Wielkopolski zostały poddane twórczej reinterpretacji, ze znawstwem i poszanowaniem tradycji godnej etnologa, a jednocześnie w odważnej awangardowej formie godnej artysty.

Swoją muzykę określają mianem "kuchennej awangardy". Tarki, miksery elektryczne, kieliszki, butelki, deski kuchenne współtworzą akompaniament na równi z basami, skrzypcami, czy bębnem obręczowym. Sutari z kuchennej zastawy preparują dźwięki ulotne i sugestywne, kameralne i tajemnicze, niczym czarownice przygotowujące eliksir w kotle. W budowaniu zamyślonej lirycznej atmosfery dopomagają sobie rejestracjami terenowymi; szmerem deszczu, odgłosami zwierząt, szumem wiatru, czy pluskiem wody. Zrównoważone i zakomponowane ze smakiem elementy muzyki Sutari, czarują zmysłowością, omamiają hipnotycznym rytmem, uwodzą kobiecą subtelnością, a także znakomitą przejrzystością dźwięków i głosów. Niekiedy ta delikatność służy jako pretekst do zastosowania mocnego kontrastu w formie dynamicznych kulminacji; tanecznych, hałaśliwych i dzikich oberków, czy kujawiaków, które porażają tkwiącym w nich żywiołem, energią i pierwotnym, tanecznym transem ("Piję winko", "Jeleń", "Tranś")

W podobny sposób kontrastują ze sobą jasne i żywe wokalizy dziewcząt. Od wabiących, aksamitnych szeptów, aż po ekstatyczne piski, wrzaski. Najistotniejszym jednak z perspektywy płyty jak i całego projektu jest doświadczenie wielogłosowości. Wokale pieśniarek tworzące przepiękne polifonie, niezwykle płynnie współbrzmią ze sobą przeplatając się, dopełniając, zachodząc wzajemnie na siebie. Metaforą tej symbiozy niech będzie fotografia Piotra Spigiela pochodząca z sesji zdjęciowej dedykowanej płycie, na której trzy fryzury dziewcząt splatają się w jeden gruby warkocz.

Warstwa tekstową "Wiana" ma budowę klamrową. Rozpoczyna się i kończy w Noc Kupały; pełną magii i czarów najkrótszą noc w roku. Swoisty karnawał, pomieszanie porządków, czas zabaw, tańców, zalotów i puszczania wianków. Kanwą opowieści jest trudna miłość Janka i Maniuchny / Kasiuni obciążona wiszącym nad ich związkiem fatum. I tutaj artystki z Sutari posiłkując się osobiście wyselekcjonowanymi ludowymi tekstami, oraz własnymi tych tekstów wariacjami, ukazują postać kobiecej bohaterki z feministycznej perspektywy. Młodej, silnej, świadomej życiowo, próbującej buntować się swemu przeznaczeniu i uwikłaniu w społeczne i kulturowe role, targanej uczuciowymi sprzecznościami; namiętnością ("dla ciebie ja żyję dla ciebie umieram, dla ciebie jednego spokojności nie mam"), zazdrością ("złamał jego konik bom ja tego chciała, żeby żadna panna pociechy nie miała") i pogardą ("pies cię o to prosił, żebyś u mnie bywał"; "przeprosiłam kamień przeprosiłam wodę, a ciebie Jasieńku przeprosić nie mogę"; "krawatka na szyję wydatek niewielki, jak przyjdzie do panny myśli że pan wielki"). 

"Wiano" to na wskroś przemyślany debiut, mogący wyjść jedynie z ... kuchni doświadczonych artystek. Płyta olśniewa wszechstronnością autorek na każdym kroku realizacji, począwszy od polifonicznej koncepcji Sutartines i świadomej kwerendy ludowych tekstów, poprzez pełną kontrastów aranżację (kameralne impresje: "Kupalnocka", "Konik morski", "Niedźwiedź", jazzowe kulminacje: "Mazurek", "Kalina malina"), fuzję instrumentów dawnych, klasycznych i "codziennych", aż po użycie narracyjnej klamry i zainfekowanie tradycji ludowej myślą feministyczną. Tymi działaniami udaje się artystkom przede wszystkim stawić czoło dyskryminacji kobiet, tak silnie zakorzenionej w tradycji folkloru. Udaje się to dzięki odwróceniu kulturowego kontekstu kuchni, która w koncepcie zespołu staje się inkubatorem idei, fundamentem emancypacji, oraz orężem awangardy. Tej ideologicznej płaszczyźnie "Wiana" towarzyszy wspaniała muzyka. Momentami liryczna i zmysłowa innymi razy transowa, dzika, nieokiełznana. Często surowa, oszczędna i chropowata, zawsze piękna i oryginalna.




SUTARI - "Wiano"
2014, Sutari

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza