środa, 16 kwietnia 2014

Drone ma twarz kobiety / Cétieu - "Ceiling Stories"

Muzyka Cétieu potrafi w jednej chwili odciąć od otoczenia. Kiedy wydawałoby się, że jej nastrojowość i poetyckość najbardziej przemawia w godzinach nocnych, mnie bardziej urzekła w ciągu dnia, absorbując całą moją uwagę dla siebie. Dronowe, psychodeliczne kompozycje "Ceiling Stories" leją się leniwie w uszy słuchacza, stwarzając nawet w zgiełku codzienności osobliwy, intymny dźwiękowy azyl. 


Mająca niebawem ukazać się kaseta Cétieu, przygotowana dla francuskiego labelu BLWBCK ma wartość terapeutyczną. Jej kontemplacyjny charakter służy zarówno wyciszeniu, jak i koncentracji, relaksuje, pobudza wyobraźnię, a nawet uwodzi kobiecą zmysłowością. Za projektem Cétieu stoi Tekla Mrozowicka pochodząca z Gdyni poetka, malarka, oraz producentka muzyki elektronicznej spod znaku drone, ambient, minimal music, czy field recording. Słuchając jej najnowszego dzieła nie można nie wyczuć żeńskiego pierwiastka emanującego z jej dźwiękowych rzeźb natchnionych łagodnością i namiętnością. Pomimo wszechobecnej atmosfery tajemnicy i odrealnienia skomponowany przez nią materiał dźwiękowy ma charakter afirmatywny.

Przez "sufitowe historie" Tekli Mrozowickiej snują się z wolna świetliste, wibrujące drony, w wysokich i środkowych rejestrach. Harmonijność oparta jest o trwanie i długie wybrzmiewanie nielicznych elementów kompozycji, oraz rzadkie i niewielkie zmiany tonacji dźwiękowych plam. To muzyka bez końca i początku, nieskończenie pochłaniająca słuchacza w swoją hipnotyzującą otchłań. Idealna do świadomego śnienia, bądź do medytacji. Ma w sobie niewinność, new ageo'wej muzyki relaksacyjnej z lat 90tych, nie ociera się jednak o charakterystyczny dla tej estetyki kicz i dosłowność. Mimo lekkości dumnie wybrzmiewa w przestrzeni zawłaszczając całą audiosferę tylko dla siebie. 

Pierwsza część "Ceiling Stories" jest najbardziej przejrzysta i niewinna. Operująca rozwlekłymi sinusoidami Mrozowicka wprowadza słuchacza w stan śnienia na jawie, wywołując jeszcze po zdjęciu słuchawek dźwiękowe omamy i halucynacje. Z przyjemnego odurzenia wyrywają nas zamykające stronę A dwie dynamiczne kompozycje: rozedrgana zwielokrotnioną wibracją preparowanego fortepianu "Sleeplessness", oraz imponująca głębią i jędrnością rezonującego, zapętlonego w sieć ech i powtórzeń dubowego basu "Flyermelon", która osacza słuch w silnie zrytmizowanej, nieregularnej przestrzeni. 
Druga strona kasety, kontynuuje poszukiwania oparte na inspirującej monotonii rozwleczonych dźwiękowych plam. Jednak dominująca do tej pory świetlistość i przejrzystość brzmienia zostaje zamglona. Kompozycje zostają przytłumione, oblepione gęstą substancją ujmującą im nieco powabności i wdzięku jaki eksponowały na początku albumu. Jednak ociężałość i mazistość brzmienia jeszcze bardziej zanurza słuchacza w dźwiękowej kontemplacji.

Znajdujący się na marginesach zainteresowania, często kojarzony z nudą i ze zbytnią prostotą kompozycyjną drone music, ukazuje urokliwym gestem Mrozowickiej pełnie swojego bogactwa i efektywności w oddziaływaniu na umysł. "Ceiling Stories" pomimo radykalnej oszczędności środków wyrazu i kompozycyjnej ascezie wydaje się utworem o niemal epickim rozmachu. Osiągnięcie takiego efektu zakrawa wręcz o alchemiczne umiejętności wyszukiwania i łączenia dźwięków w tak pochłaniające brzmieniowe substancje. Materiał Cétieu zniewala zarówno swoją lekkością, bezpretensjonalnością, jak i totalnościa swojego wpływania na słuchacza. Flirtuje z nim, uwodzi go, omamia, aż wreszcie całkowicie i bezboleśnie przejmuje kontrolę nad jego świadomością.



CÉTIEU - "Ceiling Stories"
2014,  BLWBCK



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza